W strasznej burzy

drzewaMała dziewczynka przybiegła do rodziców w burzową noc bardzo przestraszona. Obudził ją wyjący wiatr, głośne grzmoty i dudniący deszcz – była przerażona. Obecność rodziców jednak szybko ją uspokoiła i gdy tylko znalazła się w ich bliskości zaraz zasnęła. Choć wiatr wył, grzmoty grzmiały, deszcz dudnił – ona czuła się bezpieczna. Tak i my jesteśmy bezpieczni, gdy schowamy się w ramionach naszego Ojca w niebie – nawet, gdy nadal sztorm szaleje wokół możemy znaleźć ukojenie w Bożej obecności.

Tarapaty i wertepy małżeńskie może tylko ten zrozumieć, kto sam je przeżył. Utrata miłości małżonka może być porównywalna do amputacji nogi lub ręki albo do zachorowania na raka – strata jest ogromna. Każdy, kto to przeżył, wie cząstkowo o czym piszę. Oczywiście z biegiem czasu można się oswoić ze stratą i trochę przyzwyczaić do bólu.

Wertepy zdarzają się także w chrześcijańskich małżeństwach – zdarzyły się też w moim.

Kiedy moje małżeństwo przetrwało ogromny kryzys, ktoś mnie się zapytał: jak to się stało, że ocaliłaś swoje małżeństwo – jesteście razem i znów jest dobrze? Continue reading „W strasznej burzy”

Reklamy

Przełom

DSCN8592Przełom wydarzył się pewnego Sylwestra. O zgrozo – najpierw we mnie, w tej ‚dobrej’, a dopiero później w nim. Myślę, że mój przełom przyczynił się do ogromnej zmiany także w nim, a co za tym idzie naszego małżeństwa.

Zacznijmy jednak po kolei. Był sylwestrowy dzień i nic nie było zaplanowane na tzn. Sylwestra. Było mi z tego powodu trochę przykro, bo ciut smutnym jest spędzanie tego czasu samemu. Tak miałam męża, czyli niby nie byłam sama – tak to wyglądało z zewnątrz, jednakże mąż Sylwestra miał w nosie i poszedł spać wcześnie. Zostałam sama w pokoju – nie chciałam iść spać ale też nie chciałam się poddać przygnębieniu i myśleć o naszym nieudanym małżeństwie (nie chciałam nawet walczyć z takimi myślami, odpychać je, by znów one wracały i tak w kółko). Postanowiłam, że będę uwielbiać Boga, że będę dla Boga tańczyć słuchając przy tym chrześcijańskich piosenek. Zawsze myślałam, że takim idealnym sposobem, by wejść w Nowy Rok jest modlitwa. Wtedy nie skupiałam się na swoich problemach ale chciałam, być bliżej Boga. I kiedy uklęknęłam przed północą, zadawałam Bogu pytanie: ‚Co mogę zrobić, by być bliżej Ciebie?’ O dziwo otrzymałam odpowiedź, w moim umyśle się pojawiło zdanie: ‚Czy jesteś w stanie odłożyć tę książkę, którą teraz czytasz i nigdy do niej nie wracać dla MNIE? Przez chwilę się zawahałam, bo byłam w środku historii, która podnosiła mnie na duchu i wywoływała uśmiech na mojej twarzy. Książka była niechrześcijańska a historia zmyślona – w mojej ocenie nie była zła. Ale w rzeczywistości przenosiła mnie do nierealnego świata i to właśnie ta ułuda sprawiała mi ulgę w mych trudnościach. Continue reading „Przełom”